Tantiemy za streaming przed Trybunałem Sprawiedliwości UE — sprawa Streamz i prawo wykonawców do godziwego wynagrodzenia
Trybunał Sprawiedliwości UE bada belgijskie przepisy dające wykonawcom niezbywalne prawo do wynagrodzenia od serwisów streamingowych. Wyjaśniamy, o co toczy się spór w sprawie C-663/24, co na to European Copyright Society i IMPALA oraz co wyrok może oznaczać dla polskich przepisów o tantiemach z internetu.
Rynek nagrań rośnie jedenasty rok z rzędu — w 2025 roku globalne przychody z muzyki nagranej osiągnęły 31,7 miliarda dolarów, o 6,4% więcej niż rok wcześniej, a sam streaming odpowiadał za ponad 22 miliardy dolarów, czyli 69,6% wszystkich wpływów. Pytanie, które od lat wraca w rozmowach z artystami, dotyczy jednak nie wielkości tortu, a sposobu jego podziału: dlaczego wykonawca, który odstąpił swoje prawa wytwórni, często nie widzi tych pieniędzy.
Odpowiedzi na to pytanie może wkrótce udzielić Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W dniach 6 i 7 lipca 2026 roku Wielka Izba Trybunału przeprowadziła rozprawę w sprawie Streamz i inni (C-663/24). To jedno z najważniejszych postępowań dotyczących prawa autorskiego w Europie — i temat, o którym w polskich mediach branżowych mówi się zaskakująco mało.
Skąd wzięła się sprawa Streamz
Punktem wyjścia jest belgijska ustawa z 19 czerwca 2022 roku, która wdrażała do prawa krajowego dyrektywę 2019/790 o prawie autorskim na jednolitym rynku cyfrowym (dyrektywa DSM). Belgijski ustawodawca poszedł dalej niż wymagała tego dyrektywa: wprowadził dla twórców i wykonawców niezbywalne, nieprzenoszalne i obowiązkowo zarządzane zbiorowo prawo do dodatkowego wynagrodzenia — jedno dla serwisów streamingowych (takich jak Spotify czy Netflix), drugie dla platform udostępniających treści zamieszczane przez użytkowników (takich jak YouTube).
Mechanizm jest o tyle nietypowy, że nie zastępuje umowy z wytwórnią, a działa obok niej. Jak wyjaśnia Kluwer Copyright Blog, prawo to zostaje przy artyście nawet po przeniesieniu praw na producenta — a wręcz uruchamia się właśnie w takiej sytuacji. W literaturze mówi się o „szczątkowym" prawie do wynagrodzenia (ang. residual right of remuneration).
Przeciw tym przepisom wystąpiły przed belgijskim Trybunałem Konstytucyjnym zarówno platformy, jak i przemysł fonograficzny. Lista skarżących w pytaniu prejudycjalnym złożonym 9 października 2024 roku jest wymowna: Google, Spotify, Meta, belgijski serwis Streamz, a obok nich Sony Music Entertainment Belgium, Universal Music, Warner Music Benelux, PIAS oraz belgijskie organizacje branży fonograficznej. Belgijski sąd, zamiast rozstrzygać sam, zapytał Trybunał w Luksemburgu, czy takie rozwiązanie da się pogodzić z prawem Unii.
O co dokładnie pyta belgijski sąd
Pytania prejudycjalne dotyczą kilku warstw prawa unijnego jednocześnie:
- Czy art. 18 dyrektywy DSM, który wymaga od państw członkowskich zapewnienia twórcom i wykonawcom „odpowiedniego i proporcjonalnego wynagrodzenia", pozwala na ustanowienie osobnego, niezbywalnego prawa do wynagrodzenia od platform.
- Czy art. 17 dyrektywy DSM, regulujący odpowiedzialność platform udostępniających treści użytkowników, wyczerpuje tę materię na zasadzie maksymalnej harmonizacji — a więc czy państwo członkowskie może cokolwiek do niej dodać.
- Czy takie przepisy nie naruszają swobody świadczenia usług i wolności prowadzenia działalności gospodarczej z Karty praw podstawowych.
- Czy przepis wprowadzający obowiązkowe wynagrodzenie stanowił „przepis techniczny" w rozumieniu dyrektywy 2015/1535, który należało wcześniej zgłosić Komisji Europejskiej — czego Belgia nie zrobiła.
Osobny wątek dotyczy art. 15 dyrektywy DSM i prawa wydawców prasy, bo belgijska ustawa objęła także obowiązkowe negocjacje z wydawcami. Dla branży muzycznej istotne są jednak przede wszystkim pytania o wynagrodzenie wykonawców.
Dwa obozy — i dwa różne rozumienia „godziwości"
Spór nie przebiega prostą linią „artyści kontra platformy". Po jednej stronie stoi część środowiska prawniczego i organizacji wykonawców, po drugiej — platformy razem z wytwórniami.
European Copyright Society: to dopuszczalny mechanizm
W opinii z 22 czerwca 2026 roku European Copyright Society — nieformalne grono europejskich badaczy prawa autorskiego — uznało, że niezbywalne i nieprzenoszalne prawo do wynagrodzenia jest zgodnym z prawem Unii narzędziem zapewniania twórcom i wykonawcom godziwego wynagrodzenia. Argumentacja opiera się na dwóch filarach. Po pierwsze, art. 18 dyrektywy nakłada na państwa obowiązek osiągnięcia rezultatu, ale pozostawia im swobodę wyboru mechanizmów — a więc uzupełnienie sfery umownej prawem dochodzonym bezpośrednio wobec platform jest dopuszczalne. Po drugie, maksymalna harmonizacja z art. 17 dotyczy wyłącznie obowiązku uzyskania zezwolenia i reżimu odpowiedzialności platform, a nie tego, jak dzielone są potem pieniądze; kwestie wynagrodzenia pozostają w art. 18–23.
IMPALA i przemysł fonograficzny: to redystrybucja, nie nowe pieniądze
Stanowisko przeciwne konsekwentnie prezentuje IMPALA, europejskie stowarzyszenie niezależnych firm muzycznych. W swoim stanowisku o wynagrodzeniach wykonawców organizacja argumentuje, że prawa te są już objęte umowami wytwórni z platformami, więc nowe uprawnienie nie wygeneruje dodatkowych przychodów — jedynie przesunie pieniądze od wytwórni i artystów głównych do muzyków sesyjnych, którzy w wielu krajach są opłacani na podstawie porozumień branżowych. IMPALA zwraca też uwagę na koszty administracyjne pośrednictwa organizacji zbiorowego zarządzania i na to, że model „godziwego wynagrodzenia" znany z nadań płaci znacznie mniej niż streaming.
Już w 2024 roku, po skierowaniu sprawy do Luksemburga, IMPALA podkreślała, że wspiera przepisy dyrektywy dotyczące wykonawców, ale belgijskie wdrożenie „wprowadziło prawa wykraczające poza zakres regulacji unijnych". Zamiast nowego uprawnienia organizacja proponuje uczciwe stawki umowne, przejrzystość i rewizję starych kontraktów — kierunek zbliżony do deklaracji Fair Digital Deals.
Drugi front: pieniądze z nadań i odtwarzania publicznego
Sprawa Streamz nie jest jedynym otwartym tematem wynagrodzeń w Europie. Równolegle nierozstrzygnięte pozostają skutki wyroku Trybunału w sprawie RAAP (C-265/19), który dotyczy wynagrodzeń dla wykonawców z państw trzecich za nadawanie i odtwarzanie publiczne nagrań w Unii. Komisja Europejska przeprowadziła w tej sprawie ukierunkowane konsultacje, ale propozycji legislacyjnej wciąż nie ma.
W marcu 2026 roku IMPALA zaapelowała do Komisji o przyspieszenie prac, argumentując, że europejskie firmy i wykonawcy tracą przychody na rzecz krajów, które nie zapewniają analogicznego poziomu ochrony. Kolejne państwa — Holandia, Dania, Szwecja, a ostatnio Irlandia — wprowadzają tymczasowe rozwiązania krajowe, nie czekając na Brukselę. Warto pamiętać, że przychody z praw do wykonań to na świecie 2,9 miliarda dolarów rocznie — kategoria mniejsza od streamingu, ale dla wielu wykonawców realnie odczuwalna.
Jak to wygląda w Polsce
Polska przeszła własną, bardzo emocjonalną wersję tej debaty. Nowelizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, która weszła w życie 20 września 2024 roku, przyznała współtwórcom i wykonawcom nowe, niezbywalne prawo do stosownego wynagrodzenia za publiczne udostępnianie utworu w taki sposób, aby każdy mógł mieć do niego dostęp w miejscu i czasie przez siebie wybranym — czyli właśnie za internet. Uprawnienie objęło twórców i wykonawców utworów audiowizualnych, a także wykonawców utworów muzycznych i słowno-muzycznych.
Dwie cechy tego rozwiązania są kluczowe. Po pierwsze, prawo to nie podlega zrzeczeniu się ani zbyciu — nie da się go „podpisać" w umowie z wytwórnią. Po drugie, jest realizowane wyłącznie za pośrednictwem organizacji zbiorowego zarządzania. Konstrukcja jest więc rodzinnie podobna do belgijskiej, choć nie identyczna. Przepis dotyczący wykonawców utworów muzycznych i słowno-muzycznych zaczął obowiązywać z opóźnieniem, 20 lutego 2025 roku.
Praktyka jest jednak wolniejsza od ustawy. Pół roku po wejściu przepisów w życie Wirtualne Media pisały, że pieniądze płyną głównie od platform, które wcześniej podpisały umowy z organizacjami zbiorowego zarządzania, a z pozostałymi serwisami negocjacje wciąż trwają. Po roku obowiązywania ocena branżowa była podobnie ostrożna: dużo sporów o zakres, mało konkretnych wypłat.
Warto też uporządkować, kto w Polsce czym zarządza, bo w rozmowach z artystami mylenie tych ról jest bardzo częste. Prawa producentów fonogramów reprezentuje ZPAV, prawa wykonawców — STOART, który zarządza uprawnieniami ponad 700 tysięcy artystów, oraz SAWP, a prawa autorskie twórców — ZAiKS. To zupełnie inny strumień pieniędzy niż rozliczenie za odtworzenia, które trafia do Ciebie od dystrybutora.
Co wyrok może zmienić w praktyce
Trybunał orzeka w Wielkiej Izbie, co samo w sobie sygnalizuje wagę sprawy. Wyrok w postępowaniach prejudycjalnych zapada zwykle wiele miesięcy po rozprawie, a przed nim spodziewać się można opinii rzecznika generalnego. Można jednak zarysować dwa scenariusze.
Jeśli Trybunał uzna belgijski model za zgodny z prawem Unii, kolejne państwa zyskają jasny mandat do wprowadzania podobnych rozwiązań, a te już istniejące — w tym polskie — zostaną praktycznie potwierdzone. Oznaczałoby to, że dla wykonawców pojawia się drugi, niezależny od umowy z wytwórnią kanał wynagrodzeń ze streamingu, obsługiwany przez organizacje zbiorowego zarządzania.
Jeśli Trybunał uzna je za niedopuszczalne — na przykład wskazując na maksymalną harmonizację art. 17 albo na brak notyfikacji przepisów Komisji — ciężar zapewnienia godziwego wynagrodzenia wróci w całości do sfery umownej: stawek w kontraktach, obowiązków przejrzystości z art. 19 dyrektywy, mechanizmu korekty wynagrodzenia z art. 20 i prawa odwołania z art. 22. Wtedy tym większego znaczenia nabiorą warunki, na jakich artysta podpisuje umowę z wytwórnią lub dystrybutorem.
W obu scenariuszach jedno pozostaje niezmienne: pieniądze docierają tylko tam, gdzie da się jednoznacznie ustalić, kto wykonał dane nagranie.
Co zrobić już dziś, nie czekając na Luksemburg
Wyrok Trybunału jest poza wpływem pojedynczego artysty czy małej wytwórni. Przygotowanie do niego — jak najbardziej w zasięgu.
- Uporządkuj role wykonawców w metadanych. Kompletna lista wykonawców, muzyków sesyjnych, autorów i producentów przy każdym nagraniu to podstawa każdego przyszłego rozliczenia. Braki w danych są dziś najczęstszą przyczyną pieniędzy, które nie trafiają do właściwych osób.
- Sprawdź, czy jesteś zapisany do organizacji zbiorowego zarządzania. Wynagrodzenia z tytułu udostępniania w internecie są w Polsce wypłacane wyłącznie przez organizacje takie jak STOART i SAWP. Bez powierzenia praw nie ma wypłaty, nawet jeśli przepis obowiązuje.
- Przejrzyj klauzule wynagrodzeniowe w umowach. Sprawdź, jak opisany jest podział wpływów ze streamingu, czy przewidziano obowiązek raportowania i co dzieje się z wynagrodzeniami zbieranymi zbiorowo. Pamiętaj, że niezbywalnego prawa do wynagrodzenia nie można się zrzec.
- Zadbaj o przejrzystość rozliczeń. Art. 19 dyrektywy DSM daje wykonawcom prawo do informacji o eksploatacji ich nagrań. Regularne, czytelne raporty od wytwórni lub dystrybutora to nie przywilej, a standard.
- Śledź sprawę C-663/24. Postępy publikuje portal Trybunału Sprawiedliwości, a analizy prawne — między innymi Kluwer Copyright Blog i EU Law Live.
Podsumowanie
Sprawa Streamz i inni (C-663/24) dotyczy pytania, które w branży muzycznej wraca od dekady: czy godziwe wynagrodzenie wykonawcy powinno wynikać wyłącznie z umowy, czy również z osobnego, niezbywalnego prawa wobec platform. Odpowiedź Trybunału wpłynie nie tylko na Belgię — także na polskie przepisy z 2024 roku i na kierunek, w którym pójdą kolejne państwa Unii.
W Inharmony obserwujemy ten temat, bo dotyczy on bardzo praktycznej warstwy pracy z artystami: jakości metadanych, przejrzystości rozliczeń i treści umów. Niezależnie od wyroku warto zadbać o te trzy rzeczy teraz — to one decydują, czy pieniądze, które kiedyś pojawią się w systemie, w ogóle będą miały jak do Ciebie dotrzeć.
Jeśli masz pytania o rozliczenia ze streamingu, metadane albo o to, jakie prawa przysługują Ci jako wykonawcy — skontaktuj się z nami.
.jpg)
Dane ZPAV za pierwsze półrocze 2026: rynek nagrań wart 515,7 mln zł, subskrypcje w górę o 26 proc., winyle o 46 proc. Co te liczby oznaczają dla planu wydawniczego niezależnego artysty.
.jpg)
Inicjatywa IFPI na rzecz uczciwego streamingu, kary za sztuczne odtworzenia, etykiety AI i prace grupy roboczej przy MKiDN — co zmiany oznaczają dla artystów i wydawców.
